Fotografia Kultura Podróże Więzienie

Jak nadrabiam spóźnione życie? [+ Konkurs Nowe Horyzonty]

_MG_6141

Zdarzyło Ci się kiedyś znaleźć w takiej sytuacji, gdy nagromadziło Ci się dużo zaległości i trzeba było nadrabiać? Mi czasem dzieje się tak w pracy – planuję sobie zadania na cały tydzień do przodu, a w międzyczasie wyskoczy awaria, lub dwie albo pojawi się losowy klient z problemem który potrzebuje pilnie rozwiązać. Wtedy rozjeżdża mi się plan, zadania zaczynają się kumulować, a deadline’y się nie dopinają. Myślę, że doskonale wiesz o czym mówię.

Chinese soldier watching over Mao Zedong Mausoleum

Natomiast dzisiaj opowiem Ci o tym, jak to jest nadrabiać spóźnione życie. Nieco ponad 4 i pół roku swojej młodości spędziłem w zakładach karnych i aresztach śledczych. I o ile bardzo się starałem by nie był to czas stracony, to wielu rzeczy nie byłem w stanie zrobić. Przeczytałem wtedy ponad 500 książek, obejrzałem setki filmów (niektóre po kilka razy), ćwiczyłem na siłowni (i mimo, że przytyłem dość mocno po wyjściu z więzienia, to coś mi z tej siłowni zostało), nauczyłem się dziesiątek nieprzydatnych mi teraz rzeczy (umiem inwentaryzować bibliotekę, tynkować ściany i zrobić grzałkę do wody z dwóch żyletek, dwóch zapałem i kawałka kabla) oraz kilku takich, które teraz mi się przydają. Ale najważniejszym osiągnięciem była lista mało ważnych rzeczy, które chciałbym zrobić po wyjściu z więzienia – od filmów i gier które chciałbym nadrobić, poprzez miejsca które chciałbym zobaczyć, po dania o których czytałem, a których chciałbym spróbować oraz plan jak sobie względnie dobrze poukładać życie (tutaj pisałem o tym jak wyglądało moje pierwsze 5 lat porządkowania sobie życia).

0Y7A4039

Problem w tym, że te wszystkie więzienne doświadczenia nie rekompensują nawet procenta tego, co straciłem. Chociażby to, że niewiele znajomości przetrwało próbę więzienia. Większość zerwała się w momencie, gdy zamknęła się za mną więzienna brama, kilka osłabło potem, gdy odbudowywałem swoje życie, a niektórzy wykruszyli się, gdy skupiłem część swojej uwagi na nowych ludziach w moim otoczeniu. Zacząłem jeździć na konferencje, organizować warszawskie tweetupy, potem #TweetupPL i tweetup w Bieszczadach. Większość moich obecnych znajomych to ludzie mocno związani z internetem – poznani na tweetupach, konferencjach technologicznych, albo w trakcie imprez blogerskich, gdzie od 2 lat regularnie robię zdjęcia.

0Y7A3813

Zanim trafiłem do więzienia, przez kilka lat zajmowałem się amatorsko fotografią analogową – naświetliłem setki negatywów, wywołałem kilka tysięcy zdjęć i wszystko to w trakcie mojego pobytu w więzieniu zostało zalane w piwnicy i nieodwracalnie zniszczone. Na jakiś czas odpuściłem sobie zdjęcia. Kupiłem co prawda kompaktowy aparat, żeby dokumentować wyjazdy, ale nie polubiliśmy się zbytnio. Dopiero dwa lata temu kupiłem nowy aparat i od tego czasu się w zasadzie z nim nie rozstaję (po drodze był tylko upgrade do nowszego modelu). Potrzebowałem tego, bo z jednej strony sprawia, że mam ochotę częściej wychodzić z domu, a z drugiej pozwala mi się rozwijać w nieco innym kierunku niż ten związany z pracą zawodową. W ciągu ostatnich dwóch lat zrobiłem 27 tysięcy zdjęć, publikacji doczekało się około 2 tysięcy, część czeka na właściwy moment, część to prywatne archiwum, a niektóre będę za jakiś czas kasował. Ale fotografowanie na eventach blogerskich sprawiło, że przez 10 eventów (Blog Forum Gdańsk, dwie Blogowigilie, Wroblog, dwa Smok Blogi, Blog Roku 2014 i Gala Twórców 2015, Blog Conference Poznań oraz See Bloggers Zimą) poznałem dziesiątki nowych osób, z którymi wcześniej się rozmijałem. Ze zdjęciami związana jest jeszcze kwestia podróży.

Shanghai Old Town

W pewnym momencie uświadomiłem sobie, jak bardzo mam ograniczoną perspektywę z jakiej obserwuję świat. Dlatego też jakiś czas temu zacząłęm nadrabiać rozmaite wyjazdy. Zanim trafiłem do więzienia, miałem za sobą krótki wyjazd do Czech i na Słowację, sporo podróży po Polsce i jeden autostopowy trip do Londynu i z powrotem. Natomiast w ciągu ostatnich pięciu lat 4 razy byłem w Londynie (co zabawne ten tekst piszę, siedząc w kawiarni na londyńskim Greenwich Market), odwiedziłem Paryż, Lyon, Karlskronę, Brukselę, Dubaj, Hong Kong, Taipei, Szanghaj i Pekin oraz na ponad 2 tygodnie pojechałem do Korei, gdzie brałem ślub. Z jednej strony staramy się z Gosią zawsze odwiedzać typowo geekowskie miejsca i imprezy, dlatego podczas wizyty w Lyonie byliśmy na wystawie Star Wars Identities, a w trakcie poprzedniego pobytu w Londynie odwiedzaliśmy wystawę pojazdów Jamesa Bonda, musical Króla Lwa, studio Warner Bros, ze stacjonarną wystawą eksponatów i dekoracji używanych do kręcenia Harry’ego Pottera i muzeum w Bletchley Park. W Seulu byłem na jednym z największych na świecie marketów z elektroniką i szukałem e-sportowych gralni, a na wyspie Jeju zwiedzaliśmy muzeum komputerów stworzone przez firmę Nexon, zajmującą się tworzeniem gier MMO – która ma przy okazji ambitny plan, by utrzymywać wirtualne muzeum starych gier MMO przejmując porzucone tytuły. Decyzję o wyjazdach często podejmuję spontanicznie, tak jak ta o obecnym wyjeździe do Londynu na Star Wars Celebration – w ramach prezentu urodzinowego dla Gosi.

0Y7A3839

Po kilku podróżach do Azji uznaliśmy z Gosią, że wygodniej będzie polecieć na kilka miesięcy, robiąc sobie w jednym z krajów bazę wypadową i latać do okolicznych państw. Nasz wybór padł na Tajwan. Jest tam stosunkowo niedrogo, bardzo zielono, lotnisko w Taipei jest położone 40 minut od centrum miasta, a ludzie są przyjaźni dla przyjezdnych. Do tego fenomenalne i tanie jedzenie oraz bardzo przyjazny, zwrotnikowy, wilgotny klimat. Na Tajwan lecimy w okolicy połowy października, planując powrót w marcu. Przy okazji będziemy chcieli odwiedzić Japonię, Tajlandię, Singapur, Malezję, Wietnam, Laos, Kambodżę i Nową Zelandię. Marzy nam się też Papua i Nowa Gwinea, którą możemy odwiedzić po drodze do Nowej Zelandii.

Old woman ironing clothes on streets of Shanghai's Old Town

Old woman ironing clothes on streets of Shanghai’s Old Town

Podróże to dla mnie szansa na zdobycie nowej, unikalnej perspektywy, poznanie odmiennej kultury i poszerzenia horyzontów. Przed każdym wyjazdem robię research na temat miejsc do których się wybieram, skupiający się głównie na współczesnej historii (ostatnie 30-40 lat), obyczajach, potencjalnych niebezpieczeństwach (ze strony ludzi i natury) oraz co ważne z mojej perspektywy – zachowaniach mogących skutkować karą grzywny, aresztu lub więzienia – wiedziałeś, że w Japonii można trafić do więzienia na 23 dni za brak dokumentu potwierdzającego tożsamość? Staram się też poznać kilka dzieł związanych z kulturą danego regionu. Przed wyjazdem do Korei przesłuchałem kilka K-popowych playlist na Spotify i obejrzałem Snowpiercera, cztery koreańskie dramy oraz wstrząsające Dzienniki z Musan. W tym roku natomiast, przed wyjazdem do Chin, Hong Kongu i na Tajwan obejrzałem chińskie superprodukcje takie jak Hero czy Dom Latających Sztyletów, tajwańską komedię Taipei Exchanges, powtórzyłem absolutnie nieazjatyckie, absolutnie beznadziejne, ale przez niemal połowę dziejące się w Hong Kongu ostatnie Transformersy i wróciłem do pierwowzoru Departed, czyli hongkongskiego Internal Affairs. Największym problemem z kinem azjatyckim w Europie jest jego ograniczona dostępność. O ile łatwo znaleźć chińskie superprodukcje, a na Netflixie jest nieco koreańskich dram, to znacznie trudniej o dobry dokument, albo nieco bardziej niszowe kino. Dlatego też z radością skorzystałem z tegorocznego zaproszenia od T-Mobile Polska, na wrocławski festiwal T-Mobile Nowe Horyzonty, który odbędzie się we Wrocławiu od 21 do 31 lipca. Na liście mam kilka filmów z różnych zakątków Azji, natomiast chcę Wam przedstawić mój TOP 3.

Na pierwszy ogień idzie Praktykant. Ciężki, mocny dramat o młodym, rozpoczynającym karierę strażniku więziennym, który trafia na praktykę na oddział gdzie przebywają skazani oczekujący na egzekucję. Trailer poniżej zawiera dość mocny spoiler, ale uważam, że warto go i tak obejrzeć:

O ile nie jestem miłośnikiem musicali, to niecierpliwie też czekam na Korporację. Film który powstał w kooperacji między Chinami i Hongkongiem, jest dziełem Johnniego To – reżysera specjalizującego się w kinie gangsterskim. Cała akcja dzieje się w zamkniętej przestrzeni firmy finansowej, do której trafia dwójka młodych pracowników.

Trzecim filmem jest Służąca. Dzieło południowokoreańskiego reżysera, Park Chan-wooka, znanego u nas przede wszystkim ze swojej Trylogii Zemsty, której najpopularniejszą częścią jest Oldboy. O ile przywykłem już do tego, że wschodnioazjatyckie kino regularnie jest adaptowane przez zachodnich reżyserów do naszych realiów (czego przykładem jest wspomniany już Oldboy, czy też Internal Affairs, będące pierwowzorem nagrodzonego czterema Oscarami departed), to zaskakuje mnie nieco przeniesienie akcji która w książce dzieje się w wiktoriańskiej Anglli do Korei lat 30. XX wieku.

Z okazji zaproszenia od T-Mobile Polska mam dla Was też 2 karnety na 10 filmów każdy. Zasada jest bardzo prosta. Poniżej macie widget który pozwoli Wam zapisać się do giveawaya. Dwie pierwsze akcje są obowiązkowe, natomiast kolejne pozwalają Wam zwiększyć swoje szanse (za każdą wykonaną jest od 1 do 5 losów, do tego 5 bonusowych za wykonanie wszystkich). O północy z czwartku na piątek, system wylosuje dwóch szczęśliwców, którzy otrzymają jeden z karnetów. A od piątku do kolejnego czwartku można umówić się ze mną we Wrocławiu by odebrać nagrodę. :)

Giveaway – Nowe Horyzonty

  • Majka

    Chciałabym zobaczyć, ba, nawet się jutro na ten film wybieram – Neon Demon, bowiem słyszałam już tyle różnych opinii, że nie ma rady, muszę go zobaczyć, by stwierdzić sama, czy ten film coś jest wart 😉

  • ‚cafe society’, głupio byłoby przegapić nowy film Allena!

  • Olka Nocoń

    Chan-wook Park jest geniuszem, nie mogę się doczekać Służącej.

  • bububka

    Chciałabym zobaczyć Praktykanta. Podejrzewam, że ciężko będzie go zobaczyć poza Nowymi Horyzontami i szkoda byłoby przegapić taką okazję. W dodatku trochę kojarzy mi się z Zieloną Milą. Zwiastuna nie oglądałam (staram się tego nie robić). Bardzo lubię takie filmy, trochę grające na uczuciach, trochę brutalne

  • Mikołaj

    Czekam na „Boris bez Béatrice” od dłuższego czasu. W końcu nadarzyła się okazja, by zobaczyć czy warto. Filmów Denisa Côté wcześniej nie oglądałem, ale po zwiastunie i opiniach, czuję, że coś nas łączy (w filmowym znaczeniu 😉 ).

  • Mikołaj

    Czekam na „Boris bez Béatrice” od dłuższego czasu. W końcu nadarzyła się okazja, by zobaczyć czy warto. Filmów Denisa Côté wcześniej nie oglądałem, ale po zwiastunie i opiniach, czuję, że coś nas łączy (w filmowym znaczeniu 😉 ).

    • Krzysztof Lancaster Kotkowicz

      Cześć Mikołaj!

      Wygląda na to, że będziesz miał okazję zaprzyjaźnić się z Borisem bliżej. Odezwij się do mnie w wiadomości na fanpage’u (najszybciej będzie przez widget po prawej stronie), albo w DMce na twitterze by ustalić szczegóły odbioru karnetu :)

      Gratulacje! :)

  • jakotako

    Czekam na „Zjednoczone stany miłości” Wasilewskiego, ponieważ polskie kino nie zawsze jest złe ;>

  • Będzie nie z wymienionych, ale bardzo czaję się na „Intruza”, bo gdy był wyświetlany w NH wcześniej, to życie pokrzyżowało mi plany i na niego nie dotarłam, a teraz trafia się okazja, żeby nadrobić. :)

  • M.

    Ja ostrzę sobie zęby na „Neon Demon”, zwłaszcza po kontrowersyjnych canneńskich recenzjach :)

  • Karolina D.

    Jestem niesamowicie ciekawa filmu „Wszystkie nieprzespane noce” Michała Marczaka, z tego co dotychczas słyszałam, to prawdziwy, intymny film który opowiada o współczesnym pokoleniu młodych ludzi w wyjątkowy sposób pokazujący obraz warszawy i młodzieńczy styl życia

  • Krzysztof Bieniek

    „Ja, Daniel Blake” ze względu na Złotą Palmę w Cannes

  • Piotr Dąbrowski

    Chciałbym obejrzeć „Zjednoczone stany miłości”, bo ostatnimi czasy zaczynam coraz bardziej lubić polskie filmy.

  • Julia C

    Chciałabym zobaczyć „Egzamin” Cristiana Mungiu ze względu na interesujący i bardzo aktualny temat oraz nagrodę dla najlepszego reżysera w Cannes.

    • Krzysztof Lancaster Kotkowicz

      Cześć Julia!

      Wygląda na to, że Egzamin obejrzymy razem, szczególnie że dzięki Twojej rekomendacji przeczytałem opis filmu i dorzuciłem go do listy filmów do oberzenia. Odezwij się do mnie w wiadomości na fanpage’u (najszybciej będzie przez widget po prawej stronie), albo w DMce na twitterze by ustalić szczegóły odbioru karnetu :)

      Gratulacje! :)

  • Agnieszka Pajak

    Ja przede wszystkim chcę poczuć wyjątkowy klimat festiwalu, spotkać przyjaciół, zgubić się w sali kinowej, otoczyć się pozytywnymi, filmowymi wibracjami, zOFFować filmowo. Z filmów moje must see to: WSZYSTKIE NIEPRZESPANE NOCE I ZJEDNOCZONE STANY MIŁOŚCI – jeśli jest choć w połowie tak dobry, jak mówią, czeka mnie filmowa uczta! I nie muszę tej nocy spać, w miłości do kina chcę go obejrzeć.

  • Bartłomiej Kowynia

    Jesień to czas wytrzepywania letniego piachu z zakamarków plecaka i owłosienia. Wieczory robią się dłuższe i zachciewa się nawet siedzieć wieczorami w kinie, zamiast tańczyć na plaży wokół ogniska. Marczak nie każe nam czekać do października na premierę, bo udostępnił festiwalowej publice swój najnowszy obraz już teraz. Jeszcze nie kupiłem biletu na „Wszystkie Nieprzespane Noce”, liczę na karnet!

  • Natalia Kubik

    Chciałabym obejrzeć Zjednoczone Stany Miłości, bo uwielbiam oglądać historie bohaterów, którzy starają się samodzielnie zmienić swoje życie.

  • Paulina Białas

    Chciałabym obejrzeć dużo filmów krótkometrażowych, a szczególnie w oko wpadł mi polski Hycel.

  • AM

    Chciałabym obejrzeć „Zjednoczone stany miłości”, żeby lepiej poznać twórczość młodych polskich reżyserów.

  • Jakub

    „Czarownica miłości” – film, na który bardzo czekałem, a nie ma już biletów. Feminizm górą!

  • move

    Długo jeszcze będziesz przy każdej okazji pitolił jejku jej byłem w pierdlu. MOVE ON gościu i nie NIE piszę tego złośliwie! Po prostu MOVE ON !!!

    • Krzysztof Lancaster Kotkowicz

      Ale ja nie mam zamiaru wyrzekać się swojej przeszłości :)

      Szczególnie, że mam zamiar udowadniać innym że po więzieniu można żyć normalnie.

  • Fajnie, że mówisz tak szczerze o swojej przeszłości. Nie każdego na to stać. Pozdrawiam.