Społeczeństwo

Warszawa nocą

_MG_7766

0:20

Wysiadam z samochodu przyjaciół na rogu Kopernika i Świętokrzyskiej. Jest całkiem zimna, nieprzyjemna noc. Skończyła się sobota, rozpoczęła niedziela. Po chodnikach pokrytych lodem przemykają ludzie. Czasem pojedynczo, czasem w większych, hałaśliwych grupkach. Przez wizjer aparatu patrzę na skrzyżowanie Świętokrzyskiej z Nowym Światem. To jedno z tych miejsc, które powinno być najładniejszym miejscem w tym mieście, a straszy odrapanymi tynkami, z których każdy z nich jest upaćkany sprayem.

_MG_7680

Idę zatem dalej, zagłębiam się w Świętokrzyską. Śmieszkowi przechodnie próbują mi wejść w kadr, po czym robią głupią minę przed obiektywem i myślą, że jest to zabawne. Nie mają świadomości tego, że z ich starań nic nie wyjdzie. Długie naświetlanie skutecznie ich wymazuje z końcowych kadrów. Zatrzymuję się na krótką chwilę na środku Świętokrzyskiej. Wejścia do metra wciąż są zastawione szpecącymi ulicę zielonymi płotkami. To jeden z powodów, dla których wciąż czekam na otwarcie drugiej linii. Co jakiś czas ulicą przemyka samochód, mija mnie też radiowóz, zwalniając przy mnie na chwilę, po czym oddala się w stronę Marszałkowskiej.

_MG_7687

Docieram do pl. Powstańców Warszawy. Zatrzymuję się tam na moment, by uwiecznić choinkę, stanowiącą element świątecznej iluminacji miasta. I CHOINKA WARSAW i uznaję, że czas wrócić na Świętokrzyską.

_MG_7697

Mam słuchawki w uszach, jestem kompletnie odcięty od świata. Mimo to mam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Odwracam się i widzę jak idzie za mną mężczyzna. Przyśpieszam kroku, by jak najszybciej wyjść na oświetloną ulicę. Mimo wszystko boję się o swój sprzęt. Gość do mnie podbiega, łapie mnie za ramię. Wyjmuję szybko słuchawki z uszu, po czym widzę jak w ręku trzyma dekielek od obiektywu, który musiał mi wcześniej wypaść z kieszeni. Nieco zmieszany mu dziękuję, w duchu przeklinając się, że tak źle go oceniłem.

_MG_7705

 

1:30

Świętokrzyska zimą jest piękna, ale brakuje mi nieco więcej śniegu. Chodniki pokryte są jedynie cienką warstwą lodu. Dochodzę pomału do skrzyżowania z Marszałkowską. Ze smutkiem patrzę na kolejne szpetne ogrodzenie zasłaniające dawny Sezam. Wspominam, jak jeszcze kilka miesięcy temu był to kluczowy punkt na imprezowej mapie Warszawy. Do tutejszego McDonaldsa przychodziły głodne tłumy imprezowiczów na ostatni posiłek przed powrotem do domu, lub migracją na kolejną imprezę.

_MG_7724

Zmierzam w stronę Ronda Dmowskiego, przy Domach Towarowych Centrum planuję krótki postój. Rozstawiam statyw, szykuję się do zdjęcia. Zwalniam spust migawki, gdy przed obiektywem pojawia mi się wstawiony chłopaczek w szaliku Legii. Po chwili zobaczył aparat, uskoczył i zaczyna dialog:

– Ej, Ty tak sam chodzisz?
– No tak, sam.
– I nie boisz się, że ktoś Ci ten sprzęt zapierdoli?
– Nie, czemu?
– Nie no, tak pytam. Ja bym się bał. A co tak fotografujesz?
– Wiesz, miasto nocą. Bo Warszawa nocą jest piękna.
– No, piękna jest. Tylko zimno trochę, co nie?

Po czym nie czekając na moją odpowiedź, chłopaczek zdejmuje rękawiczkę, by podać mi dłoń, podaję mu swoją, nie wiem co powiedzieć, bo na powitanie jest za późno, więc się przedstawiam:

– Krzysiek jestem.
– Jaaaa Cię, ja też Krzysiek. ZAJEBIŚCIE. NAJLEPSZE IMIĘ.
– Ano, wszystkie Krzyśki to równe chłopaki.
– No, równe. Dobra, to ja idę bo mi dziewucha uciekła. Nara! I następnym razem załóż szalik i czapkę to nie zmarzniesz.

_MG_7728

 

1:55

Wiecie co jest najgorsze w takich sytuacjach? Że musicie wsadzić w uszy te zimne słuchawki, które na mrozie zdążyły wystygnąć przez tę krótką chwilę. Zakładam je więc i ruszam dalej. Dochodzę do Ronda Dmowskiego, przeskakuję przez ulicę i rozstawiam się ze statywem na środku. Mijają mnie dwa patrole policji i nawet nie wiem, czy obdarzyły mnie spojrzeniem. Po chwili podjeżdża pierwszy patrol Straży Miejskiej. Jestem na środku ronda, z założenia należy mi się mandat. Strażnicy na mnie patrzą, kiwają głową i po chwili odjeżdżają.

_MG_7739

Nocne autobusy pomału zjeżdżają na Dworzec Centralny. Ludzie w tych autobusach przyklejają nosy do szyb, bo nie często można zobaczyć wariata z aparatem na środku ronda, przestępującego z nogi na nogę w rytm muzyki.

_MG_7736

Schodzę z ronda i idę podziemiami w stronę metra. Wszystkie lokale są pozamykane, w podziemiach nikogo nie ma, panuje absolutna cisza. Wychodzę na Patelnię, krząta się jeden bezdomny, obładowany swoim dobytkiem, liczę na to że mnie nie zauważy i pójdzię w inną stronę. Kieruję aparat na Pałac Kultury, po raz kolejny już dzisiaj. Bezdomny mężczyzna jednak mnie zauważa i podchodzi do mnie, więc z niechęcią wyjmuję słuchawki z uszu:

– Dobry wieczór, zimną noc mamy dzisiaj, prawda? – zagaja.
– Tak, zimną – odpowiadam nieco opryskliwie, licząc na to, że jednak da mi spokój.
– Długo pan tak chodzi z tym aparatem?
– Prawie dwie godziny.
– Oj, to zimno panu musi być – mówi z prawdziwym zatroskaniem.
– Faktycznie, jest zimno, ale daję radę.
– A nie poratowałby mnie pan sześćdziesięcioma groszami? Do herbaty gorącej mi brakuje, a mi też zimno dzisiaj.

Patrzę na gościa, który wygląda na totalnie trzeźwego i wygrzebuję z portfela wszystkie drobne. Jest tego jakieś 8 złotych. Daję mu z uśmiechem, po czym widzę, jak na jego twarzy również zaczyna się malować uśmiech. Patrzy z lekkim niedowierzaniem, po czym nie wie co zrobić, bo przez chwilę wygląda tak, jakby chciał się na mnie rzucić i mnie wyściskać.

– Dziękuję, naprawdę, bardzo dziękuję.
– Nie ma za co, to naprawdę nie kłopot.
– Bo to dla mnie i herbata i kanapka, a jeszcze zostanie. Nie będę musiał prosić innych o pieniądze teraz.
– No to jak zostanie, to weź kup i koledze herbatę – mówię, pokazując na drugiego bezdomnego, który stoi na drugim końcu.
– To nie mój kolega, ale niech będzie – odpowiada, po czym podchodzi do niego i razem odchodzą w stronę przejścia podziemnego, żegnając się wylewnie.

_MG_7742

Podchodzę do wejścia do metra, wychodzi z niego kilka osób, więc wiem, że mam jakieś 15 minut do kolejnego pociągu. Przy wejściu sprzątacz metodycznie czyści podłogę. Najpierw dużą szczotką zgarnia piach i kurz do kratek przed wejściem do metra. Potem małą szczotką czyści resztki piachu, które zebrały się w rogach. Wygląda tak, jakby zupełnie mnie nie zauważał, stojącego na środku przejścia. Po chwili odchodzi w stronę drugiego wejścia.

_MG_7747

Zjeżdżam na dół. Mam jeszcze kilka minut, więc siadam i czytam książkę. Na minutę przed przyjazdem pociągu znajduję odpowiednie miejsce i rozstawiam statyw. Czekam na odpowiedni moment, by rozpocząć naświetlanie. Podchodzi do mnie młody, na oko 20.letni chłopak:

– Dobry wieczór, czy mogę o coś zapytać?
– Jasne.
– Czy pan fotografuje metro?
– Tak, fotografuję.
– Ojej, a dlaczego?
– Wiesz, bo metro jest ładne.
– A, to znaczy że tak dla przyjemności?
– Tak, dokładnie.
– O, to powodzenia. Dobranoc

Po czym odchodzi tak samo nagle jak się pojawił.

_MG_7766

 

2:40

Metro tej nocy kursuje tylko do stacji Wilanowska. Muszę przesiąść się do autobusu zastępczego. Razem ze mną wysiada z wagonu dziewczyna, dość mocno pijana. Panowie ze Służby Ochrony Metra delikatnie sugerują jej, że powinna się odsunąć. Dziewczę się gubi, nie wie gdzie ma iść, próbuje wysiąść z metra przez nieczynny o tej porze przystanek tramwajowy. Zaczepiam ją i pytam, gdzie chce jechać. Odrzekła mi, że do domu, czego mogłem się spodziewać, bo w jej stanie było to zupełnie oczywiste, po czym stwierdziła, że ona wie jak jechać na Kabaty i poszła w drugą stronę. Cóż, o tej porze ludzie są żądni przygód.

Dotarłem do autobusu na minutę przed odjazdem. W autobusie z tyłu siedzą dwie dziewczyny, jedna całuje drugą, uśmiechają się do mnie radośnie, ja odwzajemniam uśmiech. Taki pozytywny koniec tej wyprawy, myślę sobie że ludzie to jednak są fajni. Wtem jedna z nich zapala papierosa. Nieprzyjemny, gryzący dym rozchodzi się po autobusie. Spierdoliłaś to dziewczyno, tak po prostu.

  • Gdyby to były same zdjęcia, bez historii podpiętej do nich, nie zatrzymałyby na dłużej, a tak to całość wciąga tak, że nawet nie zauważyłem, jak przebrnąłem przez całość. Jeśli chodzi o fotografie – te z metra zdecydowanie bardziej wyróżniają się na tle reszty – zarówno kompozycją obiektów, jak i ciekawszym oświetleniem:) Widać swoją drogą, że sama przestrzeń jest po prostu lepiej i spójniej przemyślana, niż napaćkane ulice Warszawy, gdzie jest pstrokato, ale niekoniecznie ładnie.

  • Robert

    Polecam następnej nocy historię okraszaną portretami ludzi. To o wiele trudniejsze, bo należy zaczepić, zapytać, chwilę porozmawiać, ale daje sporą satysfakcję. Kiedyś trochę próbowałem i nie spotkałem się z jakimiś przykrościami, najwyżej ktoś odmówił. Trzeba pamiętać o robieniu notatek (żeby powiązać zdjęcia z osobami) i mieć jakieś wizytówki z kontaktem (mail, blog), gdyby ktoś chciał otrzymać to zdjęcie – w 99% to przełamuje lody. Powodzenia i pozdrawiam!

  • ja

    jaram się jak Żurom w Polsacie