Blogosfera Facebook Internet Social Media Twitter

Masz taki feed jaki sobie stworzysz

fb

Często piszę o ludziach których nie rozumiem. Taka przypadłość, że w większości wypadków nie pojmuję motywów, jakimi kierują się niektóre osoby. Nie jestem autystyczny, poziom empatii też mam całkiem niezły jak na faceta. Po prostu skłaniam się ku przypuszczeniu, że niektórzy ludzie zachowują się tak głupio, że nie jestem w stanie tego ogarnąć.

Najczęściej dzieje się tak w wypadku ludzi, którzy narzekają na całkiem normalne zachowania innych ludzi, mimo że mają wpływ na to, czy zachowania te będą obserwować. Ostatnio o zgryz przyprawiła mnie @soszal, która w notce pt. Facepalm. Czas na ściankę Blogerek.pl zaczęła wylewać swoje gorzkie żale i załamywać ręce nad kondycją swojego feeda:

Co mnie wkurza, to nie ilość imprez, z których jeszcze może i można wynieść coś ciekawego. Wkurza mnie moja strata czasu, która powstaje przez przedzieranie się przez takie śmieci w feedach i strata ciekawych informacji, których nie wyłapię, bo zakrywają je śmieci. Wkurza mnie podniecanie się kolejnym piwem, które jest fajne tylko dlatego, że będzie je piło 5 osób znanych w Internecie.

Skoro obserwujesz prywatne profile konkretnych osób, to nie miej do nich pretensji, że wrzucają na nie rzeczy związane z ich prywatnym życiem. Skoro obserwujesz ludzi, którzy się lansują w internecie i razi Cię to w oczy, to przestań to robić. Skoro denerwują Cię newsy z kolejnej konferencji, to nikt Ci nie każe ich czytać. Większość konferencyjnego backchannelingu (trudne słowo, może przydać się domorosłemu accountowi) odbywa się na Twitterze, a co za tym idzie każdy rozsądny użytkownik będzie konferencję tagować. Co oznacza, że Ty używając normalnego  klienta Twittera (hint: Tweetdeck, MetroTwit, Tweetbot) masz możliwość, by ten tag zignorować. Twój feed od razu będzie bardziej przejrzysty.

A teraz trochę prywaty:

Do jednego worka z lanserskimi konferencjami zostały wrzucone tweetupy (Hello soszal, tak właśnie to należy pisać! Nie tweet-up, a tweetup). Nie wiem czym konkretnie zawiniły, pomijając odpowiedź, że generują dużo śmieci w feedzie, bo to nie jest odpowiedź precyzyjna. Tak się składa, że współorganizuję od 8 miesięcy warszawskie spotkania użytkowników Twittera. Tak się dziwnym trafem składa, że mówi się o nich sporo na twitterze, bo odbywają się regularnie co dwa tygodnie i dają okazję poznać osobiście ludzi z którymi wymieniamy się gdzieś po drodze opiniami. W zasadzie od początku się przyjęło, że mówiąc o tweetupie, wzmiankuje się go w wypowiedzi. I teraz ogromna prośba do Ciebie, autorko wspomnianej powyżej, przesyconej jadem notki: Skoro tak Cię boli to, że mamy na tyle dużo odwagi by dwa razy w miesiącu się spotkać na żywo i się z tym nie kryć, to proszę, dodaj sobie mute na hasła: tweetup, @warsawtweetup, @tweetuppolska (bo o nim zaraz będzie bardzo głośno i Twój feed może tego nie wytrzymać), ale nie rób z nas kolejnej lanserskiej imprezy. Obojgu nam będzie żyło się przyjemniej.

  • akkicaante

    Kolejny raz spotykam się z taką sytuacją i coraz bardziej niepokojące to zjawisko. To chyba znak jak wielu z nas przyzwyczaiło się do tego, że narzędzia (czytaj: serwisy, których używamy) dokonują za nas selekcji materiałów (content curation). Tak bardzo się przyzwyczajamy, że gdy w jakimś miejscu tej selekcji jest mniej albo jest prowadzona mniej sprawnie, to zaczyna nam działać na nerwy zalew informacji. Niestety, zamiast zastanowić się nad tym, by opracować sobie narzędzia selekcji, albo wyrobić w sobie pewien rodzaj „ślepoty”, od razu w ruch wchodzą nerwy (sytuacja opisana powyżej). Po raz kolejny potwierdza się teza, że narząd nieużywany zanika….

  • Ile ludzi, tyle opinii. Dzięki za wskazówki jak filtrować ;))))))