Blogosfera

Blog Forum Gdańsk 2012 – kilka rad wujka Krzysia

Drodzy Organizatorzy Blog Forum Gdańsk!

O Waszej konferencji w ciągu ostatnich 3 tygodni w internecie mówiło się bardzo dużo. W końcu to coroczne święto wszystkich blogerów i w zasadzie każdy, kto w nim uczestniczył, mniej lub bardziej szczegółowo opisał na swoim blogu, co się na niej działo. Opinie są w zasadzie zgodne: wszyscy są zadowoleni, szczęśliwi i nie mają powodów do narzekań. Czy aby na pewno?

Na początek kilka słów pochwał, zanim przejdę do ostrej, aczkolwiek konstruktywnej, krytyki.

Było świetnie! Serio! Wyjechałem z Gdańska zmęczony, ale bardzo zadowolony. Bogatszy o nową wiedzę, znajomości i doświadczenia. A przede wszystkim o poglądy i opinie innych ludzi. Świetna lokalizacja, pełna energii atmosfera, oraz genialna integracja podczas niedzielnego meczu blogerów, w trakcie którego miałem szansę pokonać własne słabości. Za to wszystko Wam bardzo dziękuję!

Jednak ośmielę się zasugerować Wam kilka pomysłów, które sprawiłyby, że moje odczucia byłyby znacznie lepsze:

1.

Macie niemalże rok na przygotowanie kolejnej edycji, dlatego też błagam Was, niemalże na kolanach: skoro decydujecie się, by przeprowadzić selekcję uczestników, to zróbcie to na tyle wcześnie, by poinformować uczestników z wyprzedzeniem 5-6 tygodniowym. Dzięki temu każdy będzie miał szansę przygotować się do wyjazdu, a nie ogarniać wszystko na ostatnią chwilę. Dostając informację na 10 dni przed konferencją, nie jestem w stanie zarezerwować biletu na samolot w sensownej cenie, a nie stać mnie, by wyłożyć 900zł na lot w obie strony. Gdybym wiedział o tym miesiąc wcześniej, moje szanse na zdobycie tanich biletów wzrosłyby gwałtownie, a także byłbym w stanie zaplanować w budżecie rezerwację w tym samym  hotelu, w którym byli zakwaterowani uczestnicy, którzy otrzymali od Was zaproszenie wraz z noclegiem.

2.

Gdy już będziecie mieć listę uczestników, wraz z ich blogami, to podzielcie się nią PRZED konferencją. Bardzo bym chciał wiedzieć wcześniej, z kim mam szansę porozmawiać na miejscu. Ogromnym rozczarowaniem dla mnie było to, że dowiedziałem się post factum, że na tegorocznej edycji byli blogerzy, z którymi chciałbym zamienić chociaż kilka słów. Gdyby lista uczestników była dostępna wcześniej, wiedziałbym kogo szukać.

3.

Różnorodność jest fajna, nie przeczę, ale nie daliście rady ogarnąć czterech równoległych ścieżek. Było to widoczne zwłaszcza drugiego dnia, gdy część wykładów po prostu sobie odpuściłem, bo różnice czasowe były tak duże, że wychodząc z jednego wykładu, trafiałem w środek drugiego. Do tego 5 minutowe przerwy pomiędzy wykładami to stanowczo zbyt mało, by w kuluarach  porozmawiać z prelegentem. Zatem moja kolejna prośba na przyszły rok: 3 ścieżki, 10-15 minutowe przerwy pomiędzy wykładami (co pozwoli Wam też w przypadku poślizgów zsynchronizować poszczególne wykłady ze sobą), oraz zagwarantowanie, że wszyscy prelegenci dotrą na imprezę integracyjną.

4.

Skoro jesteśmy przy imprezie… Tutaj mam największe zastrzeżenia… Nie wiem, jak było, ale chwilami miałem wrażenie, że impreza została zorganizowana w ostatniej chwili, nieco w pośpiechu i dość nieudolnie. Na imprezę szedłem z ogromnymi oczekiwaniami, z nadzieją na możliwość rozmowy z innymi uczestnikami, mając dość dobry nastrój. W Dobrym Dźwięku wytrzymałem godzinę, po czym zebrałem kilka osób i poszliśmy pogadać w innym lokalu. Po pierwsze – za głośno. Koncert Smolika był genialny, pomysł sam w sobie świetny, ale skutecznie uniemożliwiał rozmowy na dwóch piętrach. Przy czym, środkowe piętro dodatkowo opanował dym papierosowy, co nie było Waszą winą, ale można było temu zaradzić. Po drugie – przekąski dość wykwintne, bardzo smaczne, ale zupełnie nienadające się do zakrapianej imprezy, dlatego też nie dziwią mnie zbiorowe eskapady do pobliskiej kebabowni. Koniec końców, ponoć prawdziwa impreza integracyjna była w hotelu, ale o tym nie byliśmy się w stanie przekonać, gdyż – tak jak wspomniałem w punkcie pierwszym – w październikowym budżecie nie było szansy, by uwzględnić nocleg w Scandicu.

5.

Rozważcie, by w przyszłym roku zaprosić więcej osób kosztem zagwarantowania noclegu dla większości uczestników. Dzięki temu w konferencji będą miały szansę uczestniczyć osoby, którym faktycznie zależy na tym, by zdobyć odpowiedni know-how, a nie te, które jadą dlatego, że mają szansę spotkać się ze znajomymi na koszt miasta Gdańsk. Przydałoby się trochę świeżej krwi. Serio.

6.

Identyfikatory były piękne, ale karton bez okładki niszczy się na tyle szybko, że po pierwszym dniu był w takim stanie, że w niedzielę chodziłem bez identyfikatora. Wolałbym chyba, by mój identyfikator był wydrukowany na zwykłym papierze, ale wsadzony w plastikową okładkę. Wtedy nawet teraz wyglądałby wciąż pięknie.

7.

Gdy zapraszacie kogoś do prowadzenia panelu dyskusyjnego, dopilnujcie, by sala pełna blogerów miała szansę na to, by zadać pytania. W trakcie panelu prowadzonego przez Sylwię Kubryńską dojście do słowa wymagało oderwania jej niemalże siłą od mikrofonu. A chyba nie na tym rzecz polega?

Nie zniechęćcie się moimi narzekaniami. Pokazaliście kawał dobrej roboty, sprawiliście, że był to niezapomniany weekend, a możliwość zagrania w piłkę na PGE Arena z Arturem Kurasińskim, Michałem Sadowskim i Dorotą Kamińską skutecznie zrekompensowała wszystkie niedociągnięcia. Jeśli jednak weźmiecie pod uwagę moje rady w przyszłym roku, to z czystym sumieniem będę mógł powiedzieć, że jesteście konferencją idealną.

Mam nadzieję, że mimo wszystko za rok również umożliwicie mi uczestnictwo w tej imprezie. W końcu ten wpis jest dla naszego wspólnego dobra. :-)

Wpis pierwotnie pojawił się na IT Tech Blog